maj 03 2005

Bez tytułu


Komentarze: 7

jeszcze raz przechodząc do kuchni natknę się na ojca w nad wyraz dobrym humorze... jeszcze raz usłyszę pouczenie z nabzdyczonych dla zasady ust pani matki... jeszcze raz zobaczę przestraszoną twarz i usłyszę że właściciel owej twarzy chce tylko mojego dobra i wszystko by za mnie oddał… jeszcze raz dam z siebie wszystko i nie dostanę nawet okazji żeby to wszystko komuś zaprezentować… jeszcze raz będzie mi tak mocno zależało i wyjdzie z tego gówno… jeszcze raz będę zmuszona powstrzymać łzy i pocieszać kogoś kto łzy przywołał… jeszcze raz poświęcę całą siebie i wszystkie swoje sprawy… jeszcze raz usłyszę coś pięknie zawoalowanego i czekającego na odkodowanie…jeszcze raz nie będę wiedziała….

i zwariuję.

jestem na skraju wytrzymałości

 

1984 : :
21 maja 2005, 02:01
złapałam i wyściskałam to co sentymentalnie mi tu wpadlo i wypytuje CO i prosze o JAK!?!
20 maja 2005, 16:53
W sumie to chyba stara notka i pewnie pisana pod wplywem impulsu wiec sie nie bede do niej bezposrednio ustosunkowywal. Tak tylko wpadam z sentymentu do czegos czego i tak nie potrafie zdefiniowac. Jak sie masz Marcycha ?!
heartland
11 maja 2005, 21:22
jeszcze nie raz, jeśli to ma być (a niby dlaczego?) pocieszeniem
07 maja 2005, 16:21
znaczy... łamiesz się jak kruchy wafelek? Boże, jaka ja głodna jestem....
NiN
07 maja 2005, 14:07
ale o co chodzi! ;)
04 maja 2005, 10:16
Hyh... witam w klubie łamiących się...:) Ale na szczęście ja juz po załamce:) Będzie dobrze. Ja Ci to mowię.
04 maja 2005, 00:38
w zasadzie jestem tu po raz pierwszy... ach niech bedzie bez komentarza.

Dodaj komentarz