Archiwum 02 grudnia 2006


gru 02 2006 Bez tytułu
Komentarze: 5

W totka znów nic nie wygrałam. Ale lubię sobie czasem grywnąć. Taka jestem wtedy ważna. Ważniejsza niż mój własny los bo przecież okazuję mu trochę łaski, dając mu szansę żeby mnie zaskoczył. Pozwalam sobie zrobić niespodziankę. A jak nie zrobi to i tak jestem fajna i ważna. Bo przecież to ja miałam świstek. To ja sobie dawałam się mu zaskoczyć. Mogłam nie czekać. Mogłam podrzeć i szybko krzyknąć: "Pierwsza!"

Na loterii wygrałam za to dziewięćdziesiąt kilo ciepłego ciała. Ciału temu już niebawem powiem coś ważnego. I znów będę ważna. I słowa będą ważne. I tak latając z miejsca na miejsce wpadam w końcu w ramiona, a z nich już tylko spadam w niebo, aż na dno.

Na budowie zatrudnionych jest podobno czterdziestu panów. Termin oddania utęskniony a tymczasem z owej czterdziestki widać zaledwie dziesięć łebków. Reszta w Irlandii. Wysokość pensji takiego pana, który jednak zdecydował się zostać w Polandzie pędzi w niebo na łeb na szyję a tamte ważniaki wypinają się na własną ojczyznę... Ocieplają pierwszą ścianę. Błoto, szaro i pachnie nowym.

Odchudzam sie. W calym moim niezwykle waznym dla mnie zyciu niemoge sie zdobyc na odrobine silnej woli i wytrwac w tym postanowieniu dluzej niz trzy dni. Ale lubie mowic ze sie odchudzam bo tak sie mowi i jak tak mowie to czuje sie wtedy podobna do innych. Czyli chyba fajna. A moze ja sie po prostu lubie? I cialo swoje. I robię rzeczy o jakich mi się nie śniło nawet jak miałam najbardziej zryte sny dojrzewającej nastolatki. Co innego praca. Ta mi się wyśniła właśnie wtedy. I studia ciągną się tak jakoś same, z rozpędu... Trochę się boję...

Za dużo w rękach.

Ważnamidama

 

1984 : :