Komentarze: 4
Kocham kocham kocham... jeśli już musicie powtarzać to bez wytchnienia, to może spróbujcie określić co jeszcze kochacie (poza osobą dręczoną tym wyznaniem).
Ja na przykład, wyobraźcie sobie, też potrafię darzyć coś uczuciem. Kocham góry, kocham spokój, muzykę, ciszę, świeżą ściółkę w kuwecie kota, rozmowy... Kocham ludzi, fontanny, kocham spojrzenia... Kocham szaleństwo, szczerość, Tamizę nocą... śpiew, kawę, żniwa, babcie na polu, śmiech, bliskość, Marzenia, Tamizę w dzień, wiatr... Kocham pisać, kocham biegać...być tutaj, na tym tzw. blogu... Bardzo bardzo bardzo kocham życie, kocham sluchać drugiego czlowieka, widzieć drugiego czlowieka, czuć... Kocham dobrą zabawę, male, różowe szkraby zwane potocznie dziećmi, kocham umieć pomóc, kocham podlogi w hipermarketach, dojrzalych ludzi... las, ścieżkę, prywatność, wolność, oddanie, autobusy i tramwaje, deszcz, slońce, rower, dobrą sztukę, energię, symbole, Boga chyba jednak też... I wszystko co zostalo mi po nim, to od niego i do co mialo być dla niego...za to że to jest, a jego już nie ma. Kocham brak tego co męczy. Kocham odetchnięcie z ulgą zamykając drzwi. Slowo nareszcie. Trzydniowy zarost. U mężczyzny. Oczywiście. Kocham podziwiać, czuć szacunek, uzasadnioną milość. Kocham kilka smutnych kawalków, kocham rodziców i ich pierworodne dziecko zwane moim rodzeństwem. Kocham czuć, ze oni mnie kochają. Kocham wychodzić z domu, wiedzieć gdzie idę. Kocham pewność. Indywidualność, ale nie na pokaz. Anglię, bezpośredniość, otwartość, park, czipsy, kaktusy, stosy ulotek dostawanych na ulicy. I kocham nie być nudną więc powiem że kocham zakończenia i stawianie kropek. Kropka.